Witam! W serwisie o moim pobycie na Islandii. Przebywałam ponad rok czasu na Islandii. Mieszkałam w stolicy Islandii Reykjaviku. Dzięki temu wyjazdowi miałam możliwość poznać nowy kraj jego obyczaje i kulturę,nowych ludzi. Osobiście jestem zachwycona tym krajem - jest to Raj na Ziemii. Zachęcam do oglądania serwisu, na którym znajdują się zdjęcia oraz wideo mojego autorstwa z wycieczek po Islandii. Pracowałam na poczcie jako listonosz przez okres 7 miesięcy, a przez 3 następne miesiące pracowałam w szpitalu. Do wyjazdu na Islandię namówili mnie i mojego chłopaka moi rodzice, którzy przebywają na Islandii 4 lata. Jestem zadowolona z tej decyzji oprócz zarobionych pieniędzy miałam możliwość poznać ciekawych ludzi oraz zobaczyć nowy zakątek świata.
Zapraszam serdecznie!!!
piątek, 29 maja 2009
piątek, 24 kwietnia 2009
piątek, 17 kwietnia 2009
W Tingveliri, nieopodal stolicy Islandii – Rejkjaviku, można zobaczyć olbrzymią gelogiczną atrakcję. Stanowią ją dwa brzegi rowu tektonicznego: z jednej strony jest to tektoniczna płyta kontynentu europejskiego a z drugiej płyta kontynentu amerykańskiego. Wygląda to wszystko na zwykły kanion po wyschniętej rzece. Obie te płyty oddalają się od siebie co roku o kilka centymentrów.Przecież obie płyty kontynentalne już nigdy nie będą w takiej, jak dziś, pozycji. No ale różnicy wcale nie widać na oko. Można o niej jedynie opowiadać. Nasza planeta ma sporo czasu.

Doktor Konečny – wulkanolog, który na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku wziął udział w ekspedycji wulkanologicznej na Islandię – mówi : „Cały ten proces zaczął się przed 35 milionami lat. Od wynurzenia się Islandii z morza przeszło już conajmniej 10 okresów paleologicznych. Wielkie wędrujące lodowce spowodowały, że wyspa jak gdyby „podskoczyła" o kilkaset metrów – no i oczywiście powstały nowe wybrzeża. Tego żaden aparat fotograficzny nie jest w stanie zarejestrować. Ani tego, jak Islandia może stać się nowym kontynentem. Wystarczy tu jakieś 100 mln lat i kilka „gotujących się” wulkanów. Przecież tak powstawały obecne kontynenty – z tym, że potrzebowały one na to trochę więcej czasu – około czterech miliardów lat. A oddalają się one od siebie każdego roku o 7 cm. Kanion przy Tingveliri stale się rozszerza, rana jak gdyby „ goi się ”, wyspy ciągle przybywa.
Czasem przyda się odświeżyć nieco pamięć. Minęło zaledwie 700 lat, a już nie pamiętamy co się stało z zielonymi pastwiskami Wikingów na Grenlandii. Jeszcze w XIII wieku wyspa była zielona, a tu nagle pokryta ona została prawie całkowicie lodem. Islandia miała w tym względzie znacznie więcej szczęścia niż Grenlandia, choć obie wyspy leżą stosunkowo blisko siebie. Jest tam duża wilgotność powietrza, długotrwałe mgły, nie ma ciężkich zim, ale też i lata nie są zbyt gorące. Gorące są jedynie gejzery. „Wie” o tym woda deszczowa, która szczelinami przecieka w głąb Ziemi i tam dostaje się blisko gorącego jądra wulkanu. Wtedy gwałtownie wrze, zamienia się w parę i wypychana jest gwałtownie, w górę. A tam już czekają na nią
Japończycy z aparatami fotograficznymi. Albo dwoje młodych ludzi, którzy decydują się w Wielkim Islandskim Gejzerze wykąpać. Beztrosko skaczą do wody i...mogą się po prostu ugotować! Naprawdę nie warto ryzykować w takich przyrodniczych laboratoriach, choć Islandia stanowi właśnie takie, najpiękniejsze na świecie, laboratorium przyrodnicze. Ale nie dla ryzykantów. Dla poważnych naukowców. Niczego nie trzeba tu sztucznie wytwarzać – wszystko jest jak najbardziej prawdziwe.
Jeśli chcemy lodowiec – to proszę bardzo: Vatnajökul. Ma powierzchnię ponad 8 km², a w niektórych jego miejscach pokrywa lodu ma grubość jednego kilometra. Jeśli chcemy gejzer – to też proszę bardzo – wytrysk o nazwie Gaysir. Jego nazwę przyjęły wszystkie gejzery na świecie. Wyrzucana przez niego gorąca woda i para wylatują w powietrze na wysokość prawie 50 m! I tak co 7- 8 minut. Jeśli chcemy zobaczyć wulkan – to najlepiej podziwiać Katlę, najbardziej aktywny wulkan na wyspie.
Wszędzie tu w powietrzu czuć siarkę, krajobraz jest księżycowy, a w wielkich szczelinach mamy jedynie bagno. Zbiornik magmy o nazwie Krafly znajduje się bardzo płytko pod ziemią – znacznie bliżej nas, niż w innych wulkanach. Gdy dostanie się do niego woda powierzchniowa, to prawie natychmiast zamienia się ona w parę – i strzela na powierzchni jak korki od szampana.
Dzisiaj nauczyliśmy się nawet wykorzystywać ten rodzaj energii. W Krafli powstała elektrownia geotermiczna. Z niej płynie prąd do prawie całej północnej części Islandii, w tym i do Rejkjawiku. Przez specjalne wwierty, na powierzchnię wydostaje się gorąca para wodna, która porusza elektryczne turbiny, a powstająca w wyniku odzysku energii ciepła woda może służyć do ogrzewania domów w systemie centralnego ogrzewania. Cała stolica Islandii jest tak ogrzewana, a nadwyżka uzyskanej w ten sposób ciepłej wody wpuszczana jest do basenów, w których można się kąpać czy popływać. Woda w nich ma kolor mleczno-niebieski. I jest błogo ciepła...
Artykuł Piotra Rosochowicza
Doktor Konečny – wulkanolog, który na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku wziął udział w ekspedycji wulkanologicznej na Islandię – mówi : „Cały ten proces zaczął się przed 35 milionami lat. Od wynurzenia się Islandii z morza przeszło już conajmniej 10 okresów paleologicznych. Wielkie wędrujące lodowce spowodowały, że wyspa jak gdyby „podskoczyła" o kilkaset metrów – no i oczywiście powstały nowe wybrzeża. Tego żaden aparat fotograficzny nie jest w stanie zarejestrować. Ani tego, jak Islandia może stać się nowym kontynentem. Wystarczy tu jakieś 100 mln lat i kilka „gotujących się” wulkanów. Przecież tak powstawały obecne kontynenty – z tym, że potrzebowały one na to trochę więcej czasu – około czterech miliardów lat. A oddalają się one od siebie każdego roku o 7 cm. Kanion przy Tingveliri stale się rozszerza, rana jak gdyby „ goi się ”, wyspy ciągle przybywa.
Czasem przyda się odświeżyć nieco pamięć. Minęło zaledwie 700 lat, a już nie pamiętamy co się stało z zielonymi pastwiskami Wikingów na Grenlandii. Jeszcze w XIII wieku wyspa była zielona, a tu nagle pokryta ona została prawie całkowicie lodem. Islandia miała w tym względzie znacznie więcej szczęścia niż Grenlandia, choć obie wyspy leżą stosunkowo blisko siebie. Jest tam duża wilgotność powietrza, długotrwałe mgły, nie ma ciężkich zim, ale też i lata nie są zbyt gorące. Gorące są jedynie gejzery. „Wie” o tym woda deszczowa, która szczelinami przecieka w głąb Ziemi i tam dostaje się blisko gorącego jądra wulkanu. Wtedy gwałtownie wrze, zamienia się w parę i wypychana jest gwałtownie, w górę. A tam już czekają na nią
Japończycy z aparatami fotograficznymi. Albo dwoje młodych ludzi, którzy decydują się w Wielkim Islandskim Gejzerze wykąpać. Beztrosko skaczą do wody i...mogą się po prostu ugotować! Naprawdę nie warto ryzykować w takich przyrodniczych laboratoriach, choć Islandia stanowi właśnie takie, najpiękniejsze na świecie, laboratorium przyrodnicze. Ale nie dla ryzykantów. Dla poważnych naukowców. Niczego nie trzeba tu sztucznie wytwarzać – wszystko jest jak najbardziej prawdziwe.
Jeśli chcemy lodowiec – to proszę bardzo: Vatnajökul. Ma powierzchnię ponad 8 km², a w niektórych jego miejscach pokrywa lodu ma grubość jednego kilometra. Jeśli chcemy gejzer – to też proszę bardzo – wytrysk o nazwie Gaysir. Jego nazwę przyjęły wszystkie gejzery na świecie. Wyrzucana przez niego gorąca woda i para wylatują w powietrze na wysokość prawie 50 m! I tak co 7- 8 minut. Jeśli chcemy zobaczyć wulkan – to najlepiej podziwiać Katlę, najbardziej aktywny wulkan na wyspie.
Wszędzie tu w powietrzu czuć siarkę, krajobraz jest księżycowy, a w wielkich szczelinach mamy jedynie bagno. Zbiornik magmy o nazwie Krafly znajduje się bardzo płytko pod ziemią – znacznie bliżej nas, niż w innych wulkanach. Gdy dostanie się do niego woda powierzchniowa, to prawie natychmiast zamienia się ona w parę – i strzela na powierzchni jak korki od szampana.
Dzisiaj nauczyliśmy się nawet wykorzystywać ten rodzaj energii. W Krafli powstała elektrownia geotermiczna. Z niej płynie prąd do prawie całej północnej części Islandii, w tym i do Rejkjawiku. Przez specjalne wwierty, na powierzchnię wydostaje się gorąca para wodna, która porusza elektryczne turbiny, a powstająca w wyniku odzysku energii ciepła woda może służyć do ogrzewania domów w systemie centralnego ogrzewania. Cała stolica Islandii jest tak ogrzewana, a nadwyżka uzyskanej w ten sposób ciepłej wody wpuszczana jest do basenów, w których można się kąpać czy popływać. Woda w nich ma kolor mleczno-niebieski. I jest błogo ciepła...
Artykuł Piotra Rosochowicza
Muzeum w Reykjaviku
poniedziałek, 30 marca 2009
Islandzkie ZOO w Reykjaviku
A to jest Islandzki Koziołek Matołek:D
Lisek polarny:)
Małe stadko kózek:)
Renifer:P
Foczka:)
Wybrałam się z rodzinką zobaczyć Islandzkie ZOO, które znajduje się w Reykjaviku:)
Przeliczyłam się co do zwierzątek mieszkających w owym zoo. Moim oczom ukazały się islandzkie koniki, renifery, foki, barany, króliki, krowy i dużo innych różnych zwierząt. Zapraszam do obejrzenia:)))
piątek, 27 marca 2009
Rozszczepienie płyty tektonicznej na Europejska i Amerykańska
Reykjanesbaer
czwartek, 26 marca 2009
Wodospad Gulffoss
Najbardziej znanym krajem w Europie, pod względem ilości wodospadów jest Islandia. Wodospady powstały w tym kraju na progach płaskowyżu opadającego ku stromym wybrzeżom, tworząc malownicze krajobrazy. Jednym z najbardziej znanych wodospadów, nie tyle pod względem wielkości, ale malowniczości jest złoty wodospad. Ma on dwie prostopadłe kaskady: górna o wysokości 11 metrów, dolna 21 metrów. W dół kanionu spada średnio 103 metry3 wody na sekundę. Z powodu budowy tamy i elektrowni wodospad miał zniknąć ale dzięki protestom jednej z okolicznych mieszkanek udało się ocalić ten cud natury. Dzięki swemu atrakcyjnemu położeniu - niedaleko stolicy Islandii Rejkiawiku jest corocznie odwiedzany przez tysiące turystów.
Błękitna Laguna
Błękitna Laguna jest jedną z popularniejszych atrakcji turystycznych na Islandii. Znajduje się na południe od drogi z Keflaviku do Reykjaviku. Od stolicy dzieli ją 40 km. Każdego roku odwiedza ją ponad 100 tys. turystów w celach rekreacyjnych, wypoczynkowych oraz zdrowotnych. Kąpielisko jest zasilane nadmiarem wody z pobliskiej stacji uzdatniania z licznych w tym rejonie źródeł geotermalnych. Pochodzi ona z głębokości 2000 metrów i jest zbyt słona, aby można było spożytkować ją do ogrzewania mieszkań. Sole te mają jednak szereg właściwości zdrowotnych, z nich też została ukształtowana sama laguna.
Temperatura wody przy ujściu z ziemi ma stałą temperaturę 70° C. Dzięki temu laguna otwarta jest 7 dni w tygodniu, przez okrągły rok. Na miejscu istnieje możliwość wypożyczenia ręczników, a nawet kostiumów kąpielowych. Można także kupić kosmetyki mikroelementowe do skóry z nowej serii Blue Lagoon. W świecie kąpielisko jest jednak znane jako jedyny skuteczny sposób powstrzymujący łuszczycę i inne choroby skóry.
środa, 25 marca 2009
Jasno przez całą dobę:)
Sam tytuł mówi za siebie jasno całą dobę:) niestety można się pogubić kiedy iść do pracy a kiedy spać:) Niestety mnie to też spotkało- pogubiłam się w godzinach... Budząc się o 3 w nocy a za oknem jasno jakby była 8-rano:) Na początku nie potrafiłam zasnąć przy takim świetle, ale można się przyzwyczaić:) U Islandczyków można zaobserwować w oknach różnego rodzaju gazety, czarne worki na śmieci czy folie aluminiowe:)
A tak wygląda Reykjavik nocą:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








